ROZDZIAŁ 1
Nazywam się Riley. Jestem szczupłą, niezbyt wysoką blondynką. Mam 14 lat, 20 lipca skończę 15. Mieszkam w Lipsku, w niedużym domu wraz z rodzicami, babcią, dziadkiem
i moją kochaną sunią Naną. Jestem jedynaczką, więc w domu jest spokojnie. Mamy duży ogród w którym wiosną jest pełno kwiatów. Moją najlepszą przyjaciółką jest Maya Rouler.
Nigdy nie miałam chłopaka, ponieważ jeszcze nigdy się w żadnym nie zakochałam. Po prostu nie umiem znaleźć odpowiedniego.
*narrator*
Jest środek wiosny. Wokoło pełno kwiatów, ptaków i zieleni. Riley obudziła się w świetnym humorze.
"Jak dobrze, że mam ferie..." pomyślała przecierając oczy. Usiadła na łóżku i rozejrzała się po swoim pokoju. "Co mogę dzisiaj robić?" zastanowiła się. Spojrzała na swojego
pieska leżącego w koszyku.
*Riley*
-Nana... wstawaj... Już dzień...-próbowałam obudzić sunię, ale to na nic. Nana to straszny śpioch. "Trudno" pomyślałam. "Jak będzie musiała się załatwić to wstanie." Wzięłam z szafki
bluzę, leginsy, majtki, stanik i skarpetki, po czym udałam się do łazienki by się naszykować na ten dzień. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, uczesałam i zeszłam na dół.
-Dzień dobry Riley. Jak ci się spało?- przywitała mnie babcia.
-Hej babciu. Bardzo dobrze. Cieszę się, że mam dwa tygodnie wolne od szkoły.
-Zrobiłam ci naleśniki - twoje ulubione śniadanie.- powiedziała podając mi talerz z naleśnikami z nutellą.
-Babciu jesteś kochana! :D- powiedziałam i uścisnęłam babcię. Cieszę się, że babcia i dziadek mieszkają u nas. Zawsze są przy mnie kiedy nie ma rodziców. Nigdy nie jestem
samotna. Nawet jakby babcia i dziadek nie mieszkali u nas nie byłabym sama, bo mam jeszcze sunię i Mayę.
-Co masz zamiar dzisiaj robić?- zapytała babcia.
-Chyba pójdę do parku się przewietrzyć.- powiedziałam, po czym skończyłam naleśniki i udałam się do swojego pokoju. Wzięłam torbę. Nana się już obudziła, więc wypuściłam
ją po drodze na ogródek. Pożegnałam się z babcią i wyszłam. Słońce lekko przygrzewało. W parku było dużo ludzi. Poszłam w moje ulubione miejsce pod drzewem. Usiadłam i
wyciągnęłam z torby książkę i notatnik. W notatniku rysuję to co widzę. Zaczęłam malować pustą ławkę przy dróżce. Nagle powiał ciepły, wiosenny wiatr i rozwiał moje rysunki.
-No nie...- powiedziałam i zaczęłam na czterech zbierać moje kartki. Nagle ktoś do mnie podszedł. Podniosłam głowę do góry trzymając w rękach kilka już zebranych kartek.
Na de mną stał chłopak. Jasnowłosy dredziarz w szerokiej koszulce i FullCapie.
-Tego szukasz?- powiedział podając mi jeden z rysunków.
-Tak...-odparłam. Myślałam, że ty tylko jeden z tych aroganckich tekstów, ale nie. Nie tym razem.
-To ty narysowałaś?- powiedział wskazując na moje rysunki.
-Tak.-powiedziałam.
-Pięknie rysujesz. Jestem Tom Kaulitz.- z uśmiechem przedstawił się i podał mi rękę.
-Riley Matheews.- przedstwaiłam się i również podałam mu rękę.
-Dzięki, że zanalzłeś mój rysunek.
-Nie ma za co. Te wiatrzysko rozwiało też moje nuty i twój obrazek wmieszał się w moje kartki. Podniosłem go i zacząłem się rozglądać. Po chwili zobaczyłem ciebie chodzącą na czworakach i zbierającą kartki.- roześmiał się chłopak.
-Nuty? Grasz na czymś?- zapytałam.
-Tak, na gitarze. Chcesz posłuchać mojego talentu?- uśmiechnął się szyderczo i wskazał głową na gitarę leżącą na ławce.
-Chętnie- powiedziałam. Już od 10 lat miałam słabość do gitarzystów, więc nie zastanawiałam się długo Okazało się, że Tom ma na prawdę wielki talent.
- I jak?- zapytał kiedy skończył grać. Odpowiedziałam mu oklaskami.
-Ujmę to za "Było wspaniale!" :D
Rozmawialiśmy długo. Tom opowiedział kilka rzeczy o sobie, m.in, że mieszka w Lipsku i, że razem z bratem zostali siedzieć w gimnazjum dwa lata.
-To wszystko przez tych debili... Cały czas nam dokuczali mi i mojemu bratu za nasz "nienormalny" styl, no i pewnego dnia miara się przebrała. Dowaliliśmy im tak, że wylądowali w szpitalu, za co my dostaliśmy jedynki z zachowania. A w drugim roku nie uczyliśmy się, ponieważ jesteśmy słabi w nauce. Mam 17 lat, nie powinienem siedzieć w gimnazjum. Nawet nie wiesz jak bardzo teraz tego żałuję...- powiedział spoglądając na ziemię.
-Wiesz, jestem dobra w szkole i jak ty i twój brat się zgodzicie to chętnie mogę was poduczać.- zaproponowałam. Tom się bardzo ucieszył, że chcę mu pomóc. Zgodził się i podał mi swój adres.
-Jutro do was przyjdę o 13.00 pasuje?- zapytałam.
-Jasne- powiedział Tom. Chciałam podać mu rękę na pożegnanie, ale on podszedł, przytulił mnie i... poszedł.
niedziela, 21 lutego 2016
sobota, 20 lutego 2016
Hej kochani. Dostajecie ode mnie zapowiedź jutrzejszego pierwszego rozdziału.
"Wiosenny wiatr rozwiał moje rysunki. "No nie..." pomyślałam i zaczęłam zbierać moje rysunki na czterech. Nagle zauważyłam że ktoś na de mną stoi. Ściskając kartki na piersiach podniosłam głowę i zobaczyłam chłopaka. Dredziarz."
PRZYPOMINAM JESZCZE RAZ ŻE JUTRO PIERWSZY ROZDZIAŁ!
"Wiosenny wiatr rozwiał moje rysunki. "No nie..." pomyślałam i zaczęłam zbierać moje rysunki na czterech. Nagle zauważyłam że ktoś na de mną stoi. Ściskając kartki na piersiach podniosłam głowę i zobaczyłam chłopaka. Dredziarz."
PRZYPOMINAM JESZCZE RAZ ŻE JUTRO PIERWSZY ROZDZIAŁ!
Subskrybuj:
Posty (Atom)